Spork [AFF]
Głowna bohaterka, Spork jest nastolatką wiodącą niełatwe życie. Bardzo tęskni za nieżyjącą matką. Koledzy w szkole intensywnie jej dokuczają, głównie z powodu jej hermafrodytyzmu. Spork jest nieatrakcyjna, niezgrabna i sama nie wie, czy w czymkolwiek jest dobra. Z jednej strony chciałaby być taka jak inni, poczuć się jedna z nich. Z drugiej strony, jak każdy, ma potrzebę bycia akceptowaną przez otoczenie (jak i przez siebie) taką jaką jest. Martwi ją, że tak odstaje od innych. Nikt nie potrafi jej pomóc. Straciła nawet ukochanego psa. Mieszka z bratem na osiedlu domków kempingowych. Za jedynych przyjaciół ma czarnoskórą Tootise oraz Charlie'ego - ogromnego fana Justina Timberlake’a .
Mimo niełatwej sytuacji Spork stara się radzić sobie z życiem na różne sposoby. I oczywiście, po wielu rozczarowaniach dowiaduje się różnych rzeczy, dzięki którym może zaakceptować siebie. Nie chce już wyglądać jak matka, ani jak inne dziewczyny. Przestaje marzyć o idealnej Krainie Oz, która, jak się okazuje, może mieć wiele wersji. I nagle okazuje się, że ona też ma jakiś talent, że może mieć chłopaka jak najzwyklejsza dziewczyna, prawdziwych przyjaciół (co już nie jest takie zwykłe) i wesoło sobie żyć. A co więcej, że może robić to wszystko na swój sposób, bo tak właśnie jest najlepiej. Brzmi to trochę naiwnie, ale do tego filmu pasuje tylko takie dobre, pozytywne zakończenie.
Spork wyśmiewa mnóstwo ludzkich postaw (czy raczej nieludzkich), z którymi każdy z nas spotyka się na co dzień. Nietolerancję, ograniczenia i snobizm. To, jak ludzie czczą gwiazdy, uciekając tym samym od swoich problemów, jak absurdalnie przejmują się swoim wyglądem i jak przejmują od innych wszystko co się da - na przykład głupkowaty sposób mówienia (co osobiście obserwuję wokół jako powszechne zjawisko). Obłudę i hipokryzję chrześcijan. I co najważniejsze z dążenie ludzi do tego, aby być takim jak inni.
Mimo, że tematy poruszane w filmie to tak naprawdę poważne sprawy, oglądając go świetnie się bawimy. Bo perypetie Spork oglądamy w kolorowym świecie, gdzie w końcu z wszystkim można sobie poradzić. Wychodzimy z filmu i mamy wrażenie, że wcale nie jest tak trudno nabrać dystansu do różnych strasznych i głupich rzeczy, które robią i mówią ludzie wokół i że możemy sobie spokojnie żyć tak jak chcemy bez ciągłej świadomości o wrogim, wciąż jeszcze dążącym do jednorodności społeczeństwie. Oby takie wrażenie pozostało na jak najdłużej.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook